Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
605 postów 2365 komentarzy

WPS

stanislav - narodowiec, realista, wielopokoleniowy łodzianin, demaskator antypolskiej obłudy

Przyszłość armii – w przeddzień święta Wojska Polskiego.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kto wie, czy nie jest to najsłabsza armia w dziejach Polski?!

 

Kiedy w przeddzień święta Wojska Polskiego czyta się takie deklaracje, jak ta poniżej, to dostrzegamy całą mizerię polityczną i  kompromitującą koncepcję systemową Ministerstwa Obrony Narodowej pod kierownictwem Mariusza Błaszczaka:
„Minister obrony narodowej konsekwentnie zabiega o zwiększenie zdolności obronnych Polski i podejmuje działania mające na celu wzmacnianie obecności wojsk USA w naszym kraju.” ( za: https://www.gov.pl/web/obrona-narodowa/zwiekszenie-obecnosci-wojskowej-usa-w-polsce)
Jakie wnioski można wyciągnąć z tego wewnętrznie sprzecznego zdania. Zdolność obronna Polski ma polegać na tym, że zapewniać ją mają obce wojska. Po co zatem nam minister Błaszczak wraz z jego ministerstwem, po co nam zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent Andrzej Duda ? Czy nie nie lepiej byłoby od razu oddać się pod zwierzchnictwo Stanów Zjednoczonych ? Brak rozumu, charakteru i przyzwoitości kukły urzędniczej pełniącej urząd ministra obrony narodowej nie tylko ubliża powadze państwa polskiego, ale także stoi w sprzeczności z konstytucyjnymi obowiązkami kierownika resortu obrony. 80 lat temu, w roku 1939 także upajaliśmy się defiladami i prężyliśmy muskuły względem ZSRR i Niemiec, ale wrześniowa konfrontacja z rzeczywistością była tragiczna dla Polski. Mimo wszystko wówczas, w 1939 roku, byliśmy jak sądzę dużo mniej śmieszni i znacznie dalsi od Potiomkinowskiej wioski pozorów naszej potęgi wojskowej niż obecnie w roku 2019. Polska armia niemal nie istnieje, jej siła obronna jest iluzoryczna, a siła ofensywna sprowadza się do pomocniczych działań o charakterze ekspedycyjnym raczej policyjno-administracyjnym, niż czysto wojskowym. Kto wie, czy nie jest to najsłabsza armia w dziejach Polski?!
PZ
Wstrząsający dodatek:
Bunt podchorążych wojskowej uczelni. W ruch poszły petardy i słoiki z moczem
Tegoroczna promocja oficerska w Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu wisiała na włosku – dowiedział się Onet. Patenty oficerskie, które musi podpisać prezydent Andrzej Duda, na wiele tygodni utknęły w kancelarii premiera, wysłane tam do kontrasygnaty. Do Wrocławia dowieziono je w ostatniej chwili. Ten bałagan wywołał ostrą reakcję podchorążych. Nocą, w przeddzień promocji w kampusie zapłonęły ogniska, wybuchały petardy, z okien leciały słoiki z moczem.
  • Próba fałszowania wyników naukowych przez AWL, o której Onet pisał w maju, okazała się tylko jednym z problemów na tej największej uczelni wojskowej w kraju
  • Poziom nauczania jest dramatycznie niski, brak jest zajęć praktycznych, a w akademiku zalęgły się wszy – alarmują nas rozgoryczeni studenci
  • Kiedy okazało się, że patenty oficerskie utknęły w kancelarii premiera, na kampusie uczelni doszło do dantejskich scen
  • Choć uczelnia utraciła kontrolę nad wydarzeniami, nie wezwano Żandarmerii Wojskowej. Według naszego informatora, próbowano „wyciszyć sprawę i uciąć jej łeb”
  • Destrukcja, która zaczęła się cztery lata temu, doszła już do kompletnej dewastacji tej uczelni – mówi nam jeden z oficerów
Akademia Wojsk Lądowych (AWL) im. Tadeusza Kościuszki jest największą i najważniejszą uczelnią wojskową w Polsce. Kształci przyszłych dowódców polskiej armii. Do 30 czerwca 2017 r. funkcjonowała jako Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych, słynny „Zmech”.
Kiedy ministrem obrony został Antonii Macierewicz, zmieniły się władze uczelni. Rektorem – komendantem został wówczas pułkownik, dziś generał Dariusz Skorupka.
Jego kandydatura od razu wzbudziła spore kontrowersje. Zarzucano mu przede wszystkim brak doświadczenia w służbie liniowej.
– AWL powinna być przede wszystkim szkołą rzemiosła wojskowego. Tymczasem w ostatnich latach przez uczelnię przeszła miotła kadrowa. Pozbyto się wykładowców, którzy mieli doświadczenie dowódcze, a młodzież kształcą dziś teoretycy pokroju rektora – mówi oficer, były dowódca dużych zgrupowań wojskowych.
Fałszowanie wyników naukowych
Od 2017 r. AWL uzyskała prawo przyznawania stopni naukowych, a nowe władze zapowiedziały, że akademia stanie się największą „szkołą liderów” w Europie. Życie szybko jednak zweryfikowało te plany.
Pierwszym doktoratem bronionym na AWL miała być praca Agnieszki Taurogińskiej-Stich na temat przywództwa. Wynikało z niej m.in., że zaufanie do przełożonego wśród podchorążych Akademii w ciągu studiów spada o 41 proc., szacunek do symboli narodowych o 35 proc., a lojalność wobec przełożonego o 25 proc.
Władzom uczelni nie spodobały się te wyniki i nakazały swojej pracowniczce je zmienić. Gdy Agnieszka Taurogińska-Stich odmówiła, straszyły ją „konsekwencjami prawnymi” i kontrwywiadem wojskowym. – Jak pani to ujawni, to będzie katastrofa dla uczelni – powiedział jej prorektor, dr hab. Adam Januszko. Onet pisał o tej sprawie w materiale „»Jeśli pani to ujawni to będzie katastrofa«. Jak wojskowa uczelnia próbowała fałszować badania”
– Na AWL nastąpiło skumulowanie tego, co dokonuje się obecnie w całym wojsku. Mamy tu do czynienia z przerostem formy nad treścią. Czemu służyło podniesienie rangi uczelni do poziomu akademii, kiedy standardy nauczania są tam żenująco niskie? Uczelnia nie potrafi budować przeświadczenia o swoje misji i roli wobec studentów, co uwypukliły badania pani Agnieszki Taurogińskiej-Stich. Przecież wyraźnie pokazały one, że motywacja studentów z każdym kolejnym rokiem maleje, a nie wzrasta – uważa gen. Mirosław Różański, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych.
Agnieszka Taurogińska-Stich jest jedną z najwyżej cenionych przez studentów wykładowczyń na AWL. „Miałem przyjemność odbywania zajęć, które prowadziła pani Agnieszka i muszę przyznać, że to jedna z nielicznych kompetentnych osób pracujących na tej uczelni” – napisał do Onetu jeden z podchorążych. Podobnych opinii dostaliśmy więcej.
Ponadto Agnieszka Taurogińska-Stich zwyciężyła w tegorocznym głosowaniu na najlepszego nauczyciela akademickiego roku. Jego wyniki jednak nie zostały ogłoszone oficjalnie, ponieważ władze AWL przedłużyły głosowania do października. Zwyczajowo ogłaszane są z końcem każdego roku akademickiego. Skąd tegoroczne odstępstwo?
– Rektor i jego świta, uznali, że to głosowanie byłoby dla nich niekorzystne. Ale reakcja podchorążych jest jednoznaczna. Nie tyle zagłosowali za panią Agnieszką, co przeciwko sytuacji, jaka panuje na uczelni – mówi oficer z Wrocławia, który zna kulisy sprawy.
Brak zajęć praktycznych, wszy w akademiku
Władze uczelni zablokowały nie tylko obronę pracy Agnieszki Taurogińskiej-Stich. Kilka innych doktoratów też nie może doczekać się obrony. – Frustracja wśród młodej kadry naukowej osiągnęła już poziom krytyczny – mówi jeden z pracowników AWL i dodaje, że spora grupa wykładowców albo już zdecydowała się na odejście z uczelni, albo nosi się z takim zamiarem.
Nie lepsze nastroje panują wśród podchorążych. Wielu z nich już po pierwszym roku rezygnuje ze studiów na wojskowej uczelni. W 2018 roku, wobec fali odejść, rektor Skorupka zlecił więc zbadanie przyczyn tego zjawiska.
W oficjalnym meldunku szef pionu ogólnego uczelni poinformował go, że studenci rezygnują m.in. z powodu rozczarowania wynikającego z dysonansu pomiędzy kreowanym przez materiały promocyjne wizerunkiem żołnierza i służby a rzeczywistością. Odchodzą też z powodu zbyt małej liczby zajęć praktycznych, dramatycznych warunków bytowych, niedostosowania programu szkolenia do realiów stanowiska dowódcy plutonu, czy frustracji wynikającej z niedostępności i marnej jakości mundurów i sprzętu wojskowego.
Meldunek wpłynął do kancelarii jawnej uczelni w lutym 2018 roku. Nie wyciągnięto jednak z niego wniosków. Z naszych informacji wynika, że od dnia, w którym sporządzono meldunek, sytuacja podchorążych AWL zmieniła się, lecz na gorsze. Studenci narzekają na poziom kształcenia, brak zaplecza i przygotowanej, doświadczonej kadry.
„Ta uczelnia, to jeden wielki cyrk. Panuje kolesiostwo, a ludzie z wiedzą oraz chęcią jej przekazania, szybko z uczelni wylatują lub są odstawiani na bok. Schedę przejmują ludzie bez pomysłu i kompetencji. Większość ćwiczeń polega na bezsensownych zadaniach byle tylko »odbębnić« swoje. Jak tak beznadziejni wykładowcy mogą kształcić najlepszych liderów w Europie” – pyta w mailu do redakcji Onetu, jeden ze studentów i dodaje: „Duża część wojskowych wykładowców to osoby, które obrywały na studiach, a teraz wyżywają się na podopiecznych. Sam trafiłem na prowadzącego, który na starcie zwrócił nam uwagę że jesteśmy przy nim »niczym«, a jak nam się nie podoba, to mamy wyp…”.
Kolejny problem to infrastruktura. „Od kilku lat w AWL remont przeszły jedynie budynki sztabowe, gdzie znajdują się kancelarie oficerów. Obiekty sportowe niszczeją. Powstały dwa obiekty (kaplica i laboratorium), które są niezdatne do użytku, bo są zagrożeniem dla zdrowia lub życia (miliony wyrzucone w błoto). Najważniejsze inwestycje to inwestycje pokazowe, jak wielkie, świecące emblematy AWL czy pomnik, a podchorążowie w dalszym ciągu mieszkają w słabych warunkach” – pisze podchorąży.
Pokrywa się to z informacjami, które uzyskaliśmy od wysokich rangą oficerów, którzy do niedawna współpracowali z uczelnią. Dodają jednak, że jeśli chodzi o nietrafione inwestycje, to odpowiedzialność za nie spada na poprzedniego rektora uczelni gen. Mariusza Wiatra.
– Kaplica i laboratorium jeszcze nie zostały oddane do użytku – przyznaje oficer z biura prasowego AWL.
Studenci narzekają też na brak zajęć praktycznych, które powinny odbywać się w jednostkach wojskowych z użyciem nowoczesnego sprzętu lub na poligonach. Kolejna ich bolączka to zaplecze socjalne. „W tym roku na tak zwanej unitarce tak karmili podopiecznych, że trzy czwarte studentów dostało jelitówki. Z jedzeniem jest dramat: niedobre i na dodatek jest go mało” – pisze podchorąży.
W podobnym tonie napisała do nas matka jednego ze studentów: „Syn jest bardzo rozczarowany sposobem kształcenia, stosunkiem do studentów, zerowymi wymaganiami, prowizorką działań, warunkami bytowymi, sprzętem z lat 70-tych ubiegłego wieku, wyżywieniem, postawą przełożonych”.
Dostępność do sanitariatów i pralni również pozostawia dużo do życzenia. Z kilku niezależnych źródeł dowiedzieliśmy się, że w akademikach, w których mieszkają studenci, zalęgły się wszy.
Podchorążowie mówią: „Dość!”
Na to wszystko nałożył się bałagan związany z organizacją tegorocznej uroczystości zakończenia roku akademickiego i wręczenia patentów oficerskich podchorążym.
Uroczystość została zaplanowana na 12 lipca. Dzień wcześniej od wysokiego rangą oficera dostaliśmy wiadomość o takiej treści: „We Wrocławiu na Zmechu jakieś zamieszanie. Jutro miała być promocja. Prezydent chyba nie podpisał patentów oficerskich. Ponoć duże emocje”.
Jeszcze tego samego dnia zadzwoniliśmy do rzecznika prasowego AWL mjr. Marcina Jasnowskiego. Ten zapewnił nas, że przygotowania do promocji odbywają się planowo i nic złego na uczelni się nie dzieje. Uroczystość promowania nowych oficerów na rynku we Wrocławiu rzeczywiście odbyła się 12 lipca. Ale wkrótce okazało się, że kulisy organizacji tej imprezy, to jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic władz wrocławskiej uczelni wojskowej.
Patent to najważniejszy dokument oficera. Podpisywany przez prezydenta, zwierzchnika Sił Zbrojnych, z kontrasygnatą premiera, daje przepustkę do wstąpienia do korpusu oficerów Wojska Polskiego. Patenty wręczane są uroczyście podczas promocji oficerskiej. Dzień wcześniej absolwenci dostają dyplomy ukończenia uczelni. Na obie te uroczystości zapraszane są rodziny i przyjaciele przyszłych dowódców.
W tym roku też tłumnie zjawili się we Wrocławiu. Jednak czekała ich tam przykra niespodzianka. Bliscy podchorążych usłyszeli, że nie mogą przekroczyć bram uczelni, a sama promocja oficerska może się nie odbyć. Po kampusie zaczęła krążyć plotka, że prezydent Andrzej Duda, w tym roku po raz pierwszy w historii, nie podpisał patentów oficerskich. Na uczelni panowało ogromne napięcie i nerwowość. Nikt młodym absolwentom AWL-u nie potrafił powiedzieć nic wiążącego.
W końcu nie wytrzymali. Na jednym z wrocławskich wiaduktów wywiesili transparent, który w niewybrednych słowach oceniał dwóch ich wykładowców. Do eskalacji napięcia doszło wieczorem. Na kampusie zapłonęły ogniska, wybuchały petardy, z okien leciały słoiki z moczem.
Zamieszanie trwało do późnych godzin nocnych. – Podchorążowie to nie są grzeczni chłopcy. Jak kończyliśmy szkołę, też było ostro, ale to, co mi pokazujecie, wygląda jak bunt w więzieniu, a nie zakończenie roku – mówi doświadczony oficer, oglądając film z kampusu AWL.
Tuszowanie zamieszek
Władze uczelni nie wezwały jednak Żandarmerii Wojskowej ani pododdziału alarmowego, nawet wtedy, gdy jeden z lecących z okien słoików trafił młodego człowieka w głowę. Skąd ten brak reakcji?
Wyjaśnia nam to, jeden z oficerów z Wrocławia. – Władze uczelni chciały, jak najszybciej wyciszyć sprawę i uciąć jej łeb. Zresztą patenty w końcu dotarły. Do dziś jest to tajemnica poliszynela. Półoficjalna wersja jest taka, że były problemy z transportem tych dokumentów, dlatego nie dotarły one na czas – opowiada.
W przeddzień uroczystości na wrocławskim rynku rozdzwoniły się telefony między uczelnią a MON-em i kancelarią prezydenta. W wyjaśnianie sprawy zaangażował się gen. Rajmund Andrzejczak, szef Sztabu Generalnego WP, który był tego dnia we Wrocławiu.
Nasze źródło z Pałacu Prezydenckiego, gdy pytamy o patenty oficerskie, odpowiada: – Afera była na cztery fajerki. Na początku myślałem, że patenty utknęły w Departamencie Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON, ale później okazało się, że przetrzymała je Kancelaria Premiera, której wysłano je do kontrasygnaty. Na cito do pałacu był wzywany minister obrony Mariusz Błaszczak. W końcu z opóźnieniem, ale dotarły do Wrocławia.
Instytucje umywają ręce
Oficjalnie wszystkie zaangażowane w to instytucje umywają ręce. „Informujemy, że dokumenty związane z kontrasygnatą przez Prezesa Rady Ministrów postanowienia Prezydenta RP o mianowaniu 260 absolwentów Akademii Wojsk Lądowych na pierwszy stopień oficerski były procedowane zgodnie z przyjętą praktyką, a uroczystość promocji na pierwszy stopień oficerski odbyła się w zaplanowanym wcześniej terminie” – odpowiedziało nam Centrum Informacyjne Rządu.
Rzecznik AWL, major Marcin Jasnowski również poinformował nas, że: „(…) tegoroczna promocja oficerska w Uczelni odbyła się zgodnie z planem, zarówno w kwestii przebiegu uroczystości jak i terminu”.
Pytany zaś o wydarzenia, jakie rozegrały się na kampusie w przeddzień promocji, rzecznik odpowiedział: „Uczelnia zawsze przeciwdziała wszelkim przejawom naruszenia dyscypliny wojskowej przez podległych żołnierzy. W związku z powyższym w dniu 25 lipca br. zostało przesłane wystąpienie do Komendanta Wydziału Żandarmerii Wojskowej we Wrocławiu, celem podjęcia przez organ ścigania niezbędnych czynności w sprawie, stosownie do posiadanych kompetencji”.
Dlaczego, żandarmeria została zawiadomiona dopiero 25 lipca, skoro do rozróby na kampusie doszło 11 lipca? – W kwestii wydarzeń, które miały miejsce na terenie AWL 11 lipca Uczelnia przeprowadziła wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. W rezultacie została podjęta decyzja o przekazaniu sprawy do ŻW. Stąd ta różnica czasowa – poinformował Onet oficer z biura prasowego AWL ppłk dr inż. Rafał Niedziela.
„Kompletna dewastacja uczelni”
– Podobna sytuacja, jak ta, którą pokazaliście mi na filmie, miała miejsce na „Zmechu” ostatni raz w 1995 roku. Wtedy też doszło do sytuacji, kiedy batalion promocyjny rzucał petardami. Wtedy wynikało to ze złego traktowania, czy wręcz nękania podchorążych przez dowódcę batalionu. Teraz przyczyny są poważniejsze, bo dotyczą funkcjonowania całej uczelni – mówi doświadczony dowódca, absolwent wrocławskiej uczelni.
Jego zdaniem za taki stan rzeczy odpowiadają przełożeni podchorążych, którzy nie zadbali o należytą komunikację i zasady współpracy między kadrą naukową a podchorążymi.
Inny oficer dodaje: – Destrukcja, która zaczęła się cztery lata temu, doszła już do kompletnej dewastacji tej uczelni. Historie z doktoratami blakną przy tym, co działo się na uczelni przed promocją. Zakładam, że w historii szkolnictwa wojskowego jeszcze coś takiego się nie zdarzyło. Komendant mógł reagować wcześniej. To nie są sytuacje, które dzieją się za dziesięć dwunasta. Po czymś takim nie powinien pełnić swojej funkcji dłużej niż dwa dni. Naprawdę nie mam skali na ten bałagan.
Sprawę skomentował również gen. Mirosław Różański. – Całe to zdarzenie z niepodpisaniem na czas patentów, w moim przekonaniu jest świadectwem tego, jak osoby odpowiadające za uczelnie wojskowe, siły zbrojne i bezpieczeństwo państwa traktują akt mianowania na pierwszy stopień oficerski. Dla wielu z tych młodych ludzi to był Rubikon, przejście na wyższy poziom. Ten fakt powinien zostawić w ich pamięci same pozytywne wspomnienia i być inspiracją do służby wojskowej.
autorzy:
ZA:
 

KOMENTARZE

  • Niestety
    ale w rzeczywistości sytuacja w Wojsku Polskim jest duża gorsza niż ta przedstawiona w powyższym tekście.
  • @Miksa 00:07:20
    Nie mam żadnych możliwości weryfikacji podanej przez Pana informacji, ale ponieważ opisana we wpisie sprawa dotyczy najważniejszej polskiej uczelni wojskowej i coś takiego mogło się zdarzyć właśnie tam, to już nawet ze zwykłej logiki wynika jak wygląda sytuacja w wojsku.
    A to przecież miejsce kształcenia oficerów - tam wszystko powinno być zorganizowane wzorowo i w sposób nie budzący wątpliwości w jakiejkolwiek kwestii...

    Mój kolega z pokoju w internacie marzył o dostaniu się na "zmech". I się dostał. Ale to było dawno. Pewnie już jest na emeryturze....

    Ukłony
  • @ Autor
    Jaki prezydent i minister takie funkcjonowanie instytucji :-(
    Zupełnie się nie spodziewałem takiej sytuacji na "zmechu".

    5*
  • @ Autor, All
    "Przyszłość armii..."

    No to do rzeczy:

    - osiągnięcie możliwości bojowych Hezbollahu (słowa jednego z amerykańskich wojskowych, usłyszane przeze mnie od Grzegorza Brauna, który przytoczył je w jednym ze swoich filmów.

    - związanie sił Rosji przy jej zachodnich granicach, gdyby ta chciała zaangażować się po stronie Chin w razie konfliktu militarnego USA - Chiny (stały wariant gry)

    Tu możliwa jest prowokacja ze strony stacjonujących w Polsce wojsk USA i UK (technicznie: wykonanie działań dywersyjnych w przebraniu tzw "zielonych ludzików" - myślę, że możliwe są również zabójstwa żołnierzy polskich i zagranicznych - dla "podgrzania atmosfery" )
  • @ Autor, All
    Z cyklu "humor/satyra":

    https://wiadomosci.wp.pl/za-malo-generalow-w-polskiej-armii-brakuje-ich-prawie-40-6412985965774977a

    Aż nie mogłem uwierzyć, jak zobaczyłem taki tytuł...
  • @Miksa 00:07:20
    Wojska Polskiego ma nie być, tak samo jak nie ma być w Polsce niczego polskiego z niszczoną Tradycją i zakłamywaną historią na czele.
    Upadki Polski w ujęciu historycznym, łączą się z odejściem Polaków od Pana Boga i Jego Prawa.

    Pan Bóg ponownie, po paru tysiącach lat, przychodzi do nas ze Swoim Prawem. Jeżeli tym razem ludzkość nie przyjmie Jego Prawa, Pan Bóg zapowiada w tych Orędziach niespotykane dotąd kataklizmy.

    Tutaj można posłuchać pierwszego z kazań wygłoszonych w oparciu o te Orędzia:
    https://www.youtube.com/watch?v=qlZhj1NV9J0&t=1130s
    Koniecznie trzeba wysłuchać wszystkich (wygłoszonych w kolejnych dniach, czasami po dwa dziennie), bo współczesny świat tak bardzo już zniekształcił Dekalog, że ludzie przekraczają wszystkie Przykazania Pana Boga. Praktycznie wszyscy ludzie (łącznie z katolikami) przekraczają już, każdy z osobna, wszystkie Przykazania razem.
    Koniecznie trzeba więc wysłuchać tych kazań, bo Pan Bóg w tych Orędziach wyjaśnia w jaki sposób każdy z nas przekracza WSZYSTKIE Przykazania.
    Przy czym, zachęcam do wyzbycia się uprzedzeń co do góralskich manier Ks. Natanka, bo przesłanie które głosi, jest dla nas, dla ludzkości, BARDZO WAŻNE.

    Gołym okiem widać, że...
    INGERENCJA PANA BOGA WISI JUŻ NA WŁOSKU.
    Nie pomogą już żadne partie, wybory itd...

    Widzi to już coraz więcej ludzi i po raz kolejny Polacy zbierają na ogólnopolskiej akcji (po Pokucie Narodowej i Różańcu do Granic), tym razem pod Krzyżem :
    https://www.polskapodkrzyzem.pl/
    Zachęcam wszystkich do ratowania Polski i świata (także tych Podchorążych i nie tylko), bo satanistyczna machina jest już tak bardzo rozkręcona, że bez Pana Boga, nie da się tego wielkiego kataklizmu zatrzymać.
    Pozdrawiam serdecznie
  • @Jan Paweł 10:18:10
    https://img7.demotywatoryfb.pl//uploads/201908/1565816291_a1qaak_600.jpg
  • 5*
    Najgorsze w tym wszystkim jest to że nie jest to pełna rzeczywistość - a tylko to co ujrzało światło dzienne
  • Tylko naiwni i tępi /?/ politycy twierdzą, że armia istnieje.
    Jestem w stanie stwierdzić, że oddziały rekonstrukcyjne są w lepszej kondycji fizycznej od "zawodowej" armii, poziom uzbrojenia prawie ten sam, tylko jakby tych koni / mechanicznych / mniej w WP !
  • @Jasiek 05:40:22 Będą z nich robić dowódców plutonu?
    Armia , która nie jest zdolna do żadnych działań obronnych, co najwyżej do układania wałów przeciw powodziowych z worków z piaskiem. Po co tej nie mającej militarnego znaczenia armii taka rzesza opasłych generałów, zaliczających za flaszkę co rocznych egzaminów ze sprawności fizycznej? Jeszcze trochę i każdą jednostką wojskową w kraju będzie kierował przydzielony tam generał ...Za PRLu było 400 tysięcy wojska a generałów było 48 /czterdziestu ośmiu / a teraz mamy 110 tysięcy z tego 70 tys żołnierzy a reszta biurokraci a generałów 82 ??? U nas jest jeden generał na 800 żołnierzy a w USA na 3000 ....biorąc pod uwagę, że dywizja to związek taktyczny od 5-15 tys to na każdą dywizję będziemy mieli tylko 18 generałów ufff... co za wzmocnienie armii. Zakładając że armia polska mogłaby zmieścić się na stadionie narodowym (z tych 100 000 żołnierzy połowa to oficerowie sztabowi, oficerowie gaciowi, żandarmeria, naziemne obsługi lotnisk ) to niestety ale dla generałów zabrakłoby miejsc w sektorze dla VIPów. Po pierwsze to generałów jest za dużo w stosunku do potrzeb polskiego wojska, a po drugie za mało to jest podoficerów i oficerów młodszych, którzy piastują stanowiska na niższych szczeblach w hierarchii wojska jak dowódca drużyny, plutonu, kompanii. Młodzi oficerowie nie chcą zdobywać wiedzy i doświadczenia przy wojsku i wolą po znajomości piastować stanowiska biurowe w różnych instytucjach wojskowych, kasa ta sama a nie trzeba się z ludźmi użerać, nie ma poligonów. A niestety służba w liniowej jednostce to nie jest lekki chleb i tak jakość wojska spada. Ale grunt żeby generałów nie zabrakło. W Polskiej armii dwóch podoficerów przypada na jednego szeregowego.
  • @Jasiek 05:40:22
    Współczesne czołgi i pojazdy bojowe Wojska Polskiego. Ten sprzęt ma nas obronić

    https://gadzetomania.pl/58259,polskie-czolgi
  • @kula Lis 68 16:40:45
    z SIECI:
    "Drogie dzieci, obejrzyjcie sobie proszę defilady wojskowe z niedawnych czasów, czy zobaczycie różnicę, w pewnych rzeczach raczej nie, dalej latają iskry, śmigłowce Mi, czołgi t-72, BWP, A CO "NOWEGO ZOBACZYCIE, WYSZKOLONYCH ŻOŁNIERZY ok. 400 tysięcy, rakiety i istniejącą Marynarkę Wojenną.
    Także, to że defilada zaczynała się od ul. Bagiennej jest symptomatyczne, mamy generałów a armii już nie !!!"
  • @provincjal 09 18:14:52
    https://cdnpl1.img.sputniknews.com/images/574/64/5746474.jpg
    Finał III wojny światowej jest już przesądzony? Eksperci anglojęzycznego portalu „Zero Hedge” podali kilka ważnych powodów, dla których Waszyngton nie wplącze się w globalny konflikt wojskowy, a tym bardziej w rozpętanie III wojny światowej. Autor artykułu zauważa, że ​​pomimo rentowności amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, Pentagon ma tylko jedną stocznię, w której można budować lotniskowce. Znajduje się w Newport w stanie Wirginia. Według autora artykułu w przypadku przedłużającego się konfliktu zbrojnego większa część amerykańskiej marynarki wojennej pozostanie bez ochrony i po prostu zostanie zatopiona. Podobna sytuacja występuje w przemyśle lotniczym. Obecnie Stany Zjednoczone mogą zbudować około czterdziestu samolotów miesięcznie. A sytuacja z budową czołgów i modernizacją artylerii jest godna pożałowania. Waszyngton obecnie całkowicie stracił zdolność do produkcji tego sprzętu nowej generacji. W Stanach Zjednoczonych już druga generacja inżynierów, którzy nigdy nie zajmowali się projektowaniem czołgów, przechodzi na emeryturę. Nikt nie ma teraz doświadczenia w tworzeniu nowych technologii. Eksperci INDPOL szacują niedobór instalacji do produkcji sprzętu na prawie 30%. Ponadto wszystkie nuklearne amerykańskie bronie zostały opracowane w latach 60. ubiegłego wieku. Na tle masowej produkcji broni przez Rosję wysiłki Waszyngtonu zmierzające do zachowania statusu potęgi militarnej wydają się śmieszne i niepoważne, uważa publikacja. Właśnie dlatego Stany Zjednoczone już przegrały w ewentualnej III wojnie światowej, której wybuchu nie zaryzykują.

    Ps..Zero Hedge to ciekawy portal z niekonwencjonalnymi publikacjami, pozbawiony stronniczości. Można zatem przyjąć taką publikację za dobrą monetę i tylko czekać, jakiemu krajowi przyjdzie jankesów ostatecznie przyprzeć do ściany. Brzmi to realistycznie. W razie konfliktu światowego czołgi będą bronią archaiczną co prawda. Oczywiście w razie konieczności produkcję można zwiększyć wielokrotnie ale to też będzie trwało. Tymczasem nic nie straciła na aktualności gwarancja wzajemnego zniszczenia nuklearnego i to gwarantuje nam pokój od lat 50-ych.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031